Prosto z Ziemi: naturalne balsamy do ust - moje top 4

by - 13:22

Jeśli chodzi o produkty do pielęgnacji czy koloryzacji ust jestem nieco rozdarta. Usta to jednak miejsce, które wypadałoby traktować jedynie naturalnymi kosmetykami, jako że produkt zostaje na bieżąco przez nas 'zjadany'. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste.


Mam dla Was recenzję 4 naturalnych kosmetyków do ust. Są to najlepsze naturalne balsamy/błyszczyki jakie udało mi się przetestować, aczkolwiek i tak nie są one idealne. W każdym razie jeśli mamy do wyboru naturalny kosmetyk o podobnej jakości to tego chemicznego, na pewno warto się skusić.





EOS



Mała kulka, która podbiła Świat. Czy słusznie?


Smaków jest cała masa i są one bardzo oryginalne. Ja wypróbowałam czerwoną kulkę o zapachu 'summer fruit'. Byłam ogromnie ciekawa czy szał związany z tym kosmetykiem to tylko dobra reklama i dizajnerski wygląd czy kryje się za tym coś więcej.

Skład

100% naturalny. Nie zawiera glutenu, parabenów, ftalanów oraz wazeliny. Jest bogaty w przeciwutleniacze, witaminę E, masło shea oraz olej jojoba. Nie wklejam Wam składu w całości, bo ten bez problem można znaleźć w internecie.


Smak i zapach

Zapach delikatny, owocowy, zdarzało mi się wąchać bardziej wyraźne zapachy, ale ten jest przyjemny, soczysty, słodki.
Jeśli chodzi o smak to balsam, jak większość tego typu kosmetyków, jest za pewne słodzony i smakuje słodko. Jeśli natomiast przydarzy nam się oblizać nie jest to przykre wydarzenie. Konsystencja balsamu nie jest w żaden sposób nieprzyjemna.


Kształt

Może być uznany za niewygodny, ale mnie osobiście nie przeszkadza. Wrzucam go do torebki i nie ma dla mnie znaczenia, że jest nieco większy niż typowa pomadka. Można to wręcz uznać, że jest super wygodny. Jajowaty kształt balsamu już przy samym nakładaniu świetnie się sprawdza - można posmarować górną i dolą wargę jednocześnie.


Wygląd na ustach

Balsamu na ustach nie widać, ani się nie świecą ani nie matowieją, nie nabierają koloru czy oleistego filmu. Balsamu równie dobrze mogliby używać mężczyźni.


Stosowanie

Balsamu można używać tyle razy dziennie ile nam się podoba. Widziałam też, że dziewczyny używają go nie tylko do ust, ale także do brwi, łokci i kolan, czy skórek wokół paznokci. Nie próbowałam bo przy posiadaniu jednego 'jajka' wydaje mi się to nieestetyczne. Przy stosowaniu do ust jest na pewno najwygodniejszym balsamem jaki miałam.


Wydajność

Trzeba przyznać, że przy takiej ilości użyć dziennie, jaka ma miejsce w moim przypadku produkt jest bardzo wydajny.


Działanie

No i tu mam największy problem. Działania właściwie brak. Owszem, produkt zmiękcza usta, są dużo przyjemniejsze i bardziej jedwabiste w dotyku, natomiast aplikację trzeba ciągle ponawiać żeby efekt się utrzymał. Ja zaczęłam używać EOS (i z tego też powodu go nabyłam) w momencie, kiedy moje usta były w naprawdę złym stanie - były popękane, wiecznie spierzchnięte, z zadartymi skórkami (brrrr) i muszę przyznać, że EOS sobie z nimi nie poradził. Mam wręcz wrażenie, że jeszcze bardziej je wysuszał.. Natomiast kiedy już przy pomocy innych kosmetyków (o tym w kolejnym poście) doprowadziłam moje usta do porządku, EOS okazał się fajnym, delikatnym balsamem na co dzień. Myślę, że najbardziej docenią go zwolenniczki kolorowych ust, ponieważ sprawdza się idealnie jako baza pod szminkę - nie błyszczy się, nie jest tłusty, nie ma koloru, nie klei się i zmiękcza usta. Dla mnie sprawdza się świetnie w użytku codziennym pod warunkiem, że moje usta są w dobrym stanie.


Cena

19,99zł / 25zł w Douglas




Balance me - LIP QUENCH BALM


Zupełnie nie znałam wcześniej ani tej firmy ani balsamu. Trafiłam na niego przez przypadek i choć nie jest moim ulubieńcem, to uważam, że jest wart uwagi.


Skład

100% naturalny. Jest bogaty między innymi w organiczne masełko Shea, ziarno kakaowca i masełko z mango. Zapach zawdzięcza mięcie.


Smak i zapach

Zapach jest lekko miętowy, trochę cytrusowy, ale mocno nieokreślony, mimo, że przyjemny. Jeśli chodzi o smak to jest znacznie mniej sympatycznie niż w przypadku EOS. Produkt nie jest słodki i pomimo tego, że nie jest szczypiący czy dziwny w konsystencji to ja unikałabym oblizywania ust.


Kształt

Zwykła tubka z typowym plastikowym podajnikiem. Ilość produktu, którą wyciśniemy jest w pełni kontrolowalna, bo jest on gęsty (nie jest to oczywiste w przypadku wielu kosmetyków).


Wygląd na ustach

Nie jest ani oleisty ani tłusty. Nie do końca jestem w stanie stwierdzić co nadaje mu gęstość. Chyba najlepiej określi go słowo 'woskowy'. Takiemu określeniu odpowiada również specyficzny, nielustrzany połysk. Usta wyglądają na lekko nawoskowane. Mięta sprawia, że czuć delikatne mrowienie.


Stosowanie

Balsamu można używać jak często się chce, natomiast taka potrzeba występuje na pewno rzadziej niż w przypadku EOS.


Wydajność

Nie zużyłam jeszcze całego opakowania, ale wydaje mi się, że wydajność jest całkowicie przewidywalna. Produkt jest płynny, więc znika w takiej ilości, w jakiej go użyjemy, nic ponad to.


Działanie

Produkt miło zmiękcza usta i nawilża. Działanie nie jest powalające, ale usta stają się bardziej zadbane, delikatniejsze, choć raczej tylko w odczuciu, bo w wyglądzie nie ma żadnej różnicy. Usta nie kleją się i nie są w żaden sposób podkreślone, jednak moim zdaniem balsam nie nadaje się na podkład pod kolor.


Cena

19,99zł.




 BURT'S BEES


Jest naprawdę super, choć jest to błyszczyk, a nie balsam. W tej kategorii mój zdecydowany faworyt zarówno wśród naturalnych kosmetyków jak i tych chemicznych. Od bardzo dawna miałam ochotę spróbować Burt's bees i trafiłam na niego przez przypadek. Okazuje się, że pozytywne przeczucia mnie nie myliły. Błyszczyk występuje w 8 wersjach kolorystycznych - ja wybrałam kolor Wink (030).


Skład
100% naturalny. W składzie znajdziemy między innymi wosk z pestki moreli i olejek ze słonecznika.


Smak i zapach

Zapach owocowy, słodki. Gorzej ze smakiem. Niby neutralny, ale dosyć nieprzyjemny jak już wyląduje na języku, choć smakuje owocowo to jednak dość cierpko.


Kształt

Dokładnie to, co w przypadku balance me. Zwykła tubka z typowym plastikowym podajnikiem. Ilość produktu, którą wyciśniemy jest w pełni kontrolowalna, produkt jest jeszcze gęstszy niż ten balance me.


Wygląd na ustach

Błyszczyk jest bardzo mocno woskowy. Połysk jest znacznie bardziej szklisty i lustrzany niż w przypadku balance me. Zdecydowanie nie nadaje się jako baza pod inną szminkę. Nie spływa, ale trzyma się dokładnie tak, gdzie go nałożymy


Stosowanie

Częsta aplikacja nie jest tutaj potrzebna. Produkt długo utrzymuje się na ustach i jeśli nic nie jemy to połysk nie znika.


Wydajność

Błyszczyk wydaje się być bardzo wydajny bo używamy go naprawdę mało i stosunkowo rzadko, choć używam go od niedawna, więc mogę nie być w tym temacie ekspertem.


Działanie

Na dłuższą metę błyszczyk nie wpływa na stan ust, ale chyba nie takie jest też jego przeznaczenie. Dopóki jest na ustach, są one w świetnej formie, a utrzymuje się na nich długo.


Cena

14,99zł / 45,69zł w sklepie internetowym






OLIOlOGY


Kolejny naturalny, delikatny, nietłusty balsam do ust, który nie robi rewolucji kosmetykowej, bo oczywistym jest, że naturalny kosmetyk w przystępnej cenie nie sprawi, że ubędzie nam kilogramów, nos się zmniejszy, a makijaż okaże się zbędny. Jest jednak wart żeby o nim powiedzieć.


Skład

100% naturalny. W składzie pojawiają się między innymi olejki warzywne (słyszeliście o takich?), olejek sojowy, olej kokosowy i masełko shea.


Smak i zapach

Pod tym względem jest to mój niekwestionowany faworyt. Zapach jest tropikalny, lekko kokosowy, lekko ananasowy, trochę mleczny. Pachnie jak jakiś tropikalny koktajl z mlekiem podany w kokosie :) Smakuje słodko.


Kształt

Kształt najzwyklejszej wykręcanej pomadki. Tutaj natomiast można się zatrzymać nad jej jakością. Niestety często zdarzało się tak, że wysunięty w nadmiarze balsam nie chciał się cofać z powrotem do opakowania, co w sytuacjach pośpiechu może być naprawdę denerwujące. Dodatkowo nadruk na naklejce opakowania starł się bardzo szybko, co wygląda nieestetycznie.


Wygląd na ustach

Jeśli chodzi o balsamy to właśnie takiego efektu oczekuję. Lekki, nienarzucający się połysk, usta wyglądają na nawilżone, zdrowe, ale niepomalowane.


Stosowanie

Na pewno można stosować rzadziej niż EOS, ale jest to balsam, który trochę się wchłania, trochę ściera, ale jestem zadowolona z jego trwałości.


Wydajność

Chyba nie jest to mistrz oszczędności. Mam wrażenie, że zużywa się stosunkowo szybko.


Działanie

Tak jak przy reszcie balsamów, raczej nie widzę działania długofalowego. Jeśli ciągle się nim smarujemy to usta będą pod jego bezpośrednim działaniem.


Cena

39,99zł za zestaw 3 balsamów


Tak jak wspominałam we wstępie – nie spodziewajmy się cudów. Natomiast z czystym sumieniem mogę polecić Wam te 4 balsamy jako coś naprawdę wartego wypróbowania. Ja z różnych względów sądzę, że pozostanę wierna EOS i Burt’s Bee. Ta druga firma oferuje dużo większy asortyment niż balsamy i mam ochotę wypróbować również szminki kolorowe, jeśli mi się uda na pewno dam znać jak się sprawdziły. Natomiast, na czasy, kiedy kondycja moich ust diametralnie spada mam kompletnie inne sposoby i produkty, które z pewnością zasługują na swój osobny post.

Jeśli Wy znacie jakieś inne warte uwagi naturalne balsamy do ust dajcie znać, chętnie wypróbuję coś jeszcze i może wprowadzę zmiany w mojej ‘czołówce’.




You May Also Like

8 komentarze

  1. Próbowałaś masło pomarańczowe do ust od zaja? To dla mnie i mojej siostry absolutny hit!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji, ale na pewno spróbuję skoro jest godne polecenia, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam Eos, ale w innej wersji (oczywiście niebieskiej :P) i ciekawa jestem czy będę miała podobne uczucia. Mam wrażenie, że jednak lepiej się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję :) zaczynam myśleć, że może po prostu któryś ze składników mnie uczulił..

      Usuń
  4. Ja mam niezastąpioną Multi Regenerujące Serum do ust – Bioteq w zimie jest niezastąpione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie spróbować! Dzięki :)

      Usuń
  5. A testowałaś Tisane? Polecam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam Tisane, też jest super, aczkolwiek ja nie przepadam za balsamami, które trzeba nakładać palcem, zawsze mam opory jak mam to zrobić w ciągu dnia i nie umyć przedtem rąk - ale to moje przekonania, a obiektywnie balsam jest bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń